Wszystko zaczyna się od konkretnego kawałka drewna. Tutaj – korzeń jałowca z ciekawym, nieregularnym kształtem. To materiał znaleziony, traktowany jak odpad po pracach w terenie, który zamiast zniknąć w ognisku trafia na stół w pracowni.
W wolnych chwilach dłubię w drewnie. Ta strona pokazuje jedną konkretną lampę – zrobioną z naturalnego korzenia jałowca. Zamiast „katalogu produktów” jest tutaj prosty zapis procesu: jak wyglądała na początku, co było po drodze i jak świeci jako gotowa lampa.
To nie firma i nie sklep – po prostu lubię drewno, światło i dawanie drugiego życia „odpadom”.
Na co dzień zajmuję się bardziej techniką i IT, a ta pracownia to spokojny kawałek świata po godzinach. Główny materiał na lampę muszę najpierw znaleźć – korzenie, gałęzie, resztki po wycince, rzeczy, które normalnie wylądowałyby w kontenerze albo w ognisku. Główna idea jest prosta: maksymalnie wykorzystać znalezione „odpady” i nadać im drugie życie.
Od znalezionego korzenia – „odpadu” z przycinki – do gotowej lampy. Kilka etapów, trochę kurzu i sporo satysfakcji.
Wszystko zaczyna się od konkretnego kawałka drewna. Tutaj – korzeń jałowca z ciekawym, nieregularnym kształtem. To materiał znaleziony, traktowany jak odpad po pracach w terenie, który zamiast zniknąć w ognisku trafia na stół w pracowni.
Usuwanie kory, oczyszczanie, docinanie zbędnych fragmentów. W tym momencie zaczyna być widać, jaką bryłę lampa będzie miała finalnie i w którą stronę „idzie” kompozycja.
Kolejne przejścia papierem ściernym – od grubszego do drobniejszego. To najbardziej „żmudna” część, ale też moment, kiedy mocno wychodzi rysunek słojów i naturalne przejścia koloru.
Nałożenie wosku podbija kolor i zabezpiecza drewno. Słoje stają się wyraźniejsze, a całość zyskuje głębię. Po wyschnięciu drewno ma przyjemny, naturalny połysk.
Otwór pod oprawkę, prowadzenie przewodu, montaż włącznika, dopasowanie żarówki o ciepłej barwie. Tu drewno spotyka się już z praktyką – lampa zaczyna działać, a nie tylko dobrze wyglądać.
Najprzyjemniejszy moment – postawić lampę na docelowym miejscu, zgasić resztę świateł i zobaczyć, jak to wszystko świeci wieczorem. Tu widać, że cały trud w szlifowaniu, czyszczeniu i kombinowaniu z przewodem miał sens.
Jedna lampa, jeden korzeń. Efekt końcowy po wszystkich opisanych etapach.
Ta lampa powstała z jednego korzenia jałowca. W gotowej formie widać naturalne zakręty i przejścia drewna, które po wykończeniu i przy ciepłej żarówce robią fajny klimat w wieczornym świetle.
Cały proces – od surowego korzenia, przez czyszczenie, szlifowanie, wykończenie aż po montaż elektryki – można traktować bardziej jak spokojne dłubanie po godzinach niż „produkcję”. To właśnie w tym lubię najbardziej: małe tempo i możliwość dopracowania detali.
Jeśli z czasem powstaną kolejne projekty (lampy, półki, stoliki, inne recyklingowe pomysły), też prawdopodobnie trafią tutaj – każda jako osobna historia od znalezionego „odpadu” do czegoś użytecznego.
Jeśli chcesz podpytać o technikę, drewno, inspiracje, albo po prostu dać znać, że Ci się podoba – możesz napisać.
Ta strona nie jest sklepem. Traktuję ją jako miejsce do pokazania procesu powstawania lampy z korzenia jałowca – od pierwszego zdjęcia surowego korzenia, który był odpadem, aż po gotową lampę w pokoju.
Jeśli kiedyś ruszę z regularną sprzedażą lub przyjmowaniem zamówień, informacja na pewno pojawi się właśnie tutaj.
Możesz podesłać swoje zdjęcia inspiracji, drewna, które masz „z lasu” albo po prostu napisać, co myślisz o pomyśle na lampy i projekty z odzysku.